Tort Zombie dla fanów ParaNormana

Idąc do kina na ParaNormana, spodziewałam się bajki pełnej Żywych Trupów. Otrzymałam historię o wrażliwym chłopcu, który widzi duchy i z nimi rozmawia. Zombiaki oczywiście się pojawiają, ale nie są one tutaj mózgożernymi potworami. Okazuje się, że potrzebują pomocy Normana, którego szczególne zdolności są od pokoleń wykorzystywane do pewnego zadania…

Długo się zastanawiałam nad deserem zainspirowanym tym filmem. Sama nie wiem jak wpadłam na pomysł z zielono-fioletowym tortem, ale ta kolorystyka idealnie oddaje jego klimat. Tymbardziej, że fioletowy biszkopt wyszedł mi raczej trupio siny ;) Chciałam aby całość wyglądała nieco niechlujnie, dlatego każdą procję polałam tężejącą galaretką. Wygląda jak wygląda, ale powiem Wam szczerze, że ten tort był u mnie w domu prawdziwym hitem. Upiekę go jeszcze nie raz, choć może już w innej wersji ;)

Tort Zombie dla fanów ParaNormana

Składniki: (na 12 porcji)
Biszkopt:
  • 8 jajek
  • 1 szklanka cukru
  • 1 i 1/2 szklanki mąki tortowej
  • fioletowy barwnik spożywczy w żelu
Masa piankowa:
  • 2 galaretki zielone (np. gruszkowe)
  • 400 g śmietanki 30 %
Dodatkowo:
  • 200 g serka mascarpone
  • 50 ml śmietanki 30 %
  • 2 łyżki cukru pudru
  • 1 zielona galaretka
Piekarnik rozgrzałam do temperatury 175 st. C.
Swoje biszkopty upiekłam w dwóch foremkach o wymiarach 26x21mm, dlatego też składniki  podzieliłam na pół. Równie dobrze można upiec jeden w większej foremce i podzielić go na połowę.
Najpierw oddzieliłam białka od żółtek. Białka wlałam do misy miksera, ubiłam na sztywno. Nadal ubijając, wsypywałam po łyżce cukru. Kiedy już powstała gęsta i lśniąca piana, a cały cukier się rozpuścił, dodawałam kolejno żółtka. Wyłączyłam mikser. Do miski z pianą przesiałam mąkę, w trzech partiach, i delikatnie wmieszałam ją szpatułką. Na koniec dodałam barwnik.
Dna foremek wyłożyłam papierem do pieczenia. Wyłożyłam do nich ciasto, wyrównałam.
Piekłam przez 30 minut, aż patyczek wetknięty w środek ciasta wyszedł suchy. Wystudziłam w foremkach. Brzegi ciasta oddzieliłam od foremki nożem i wyjęłam je na kratkę.
Teraz pora na masę piankową. Obie galaretki rozpuściłam w 500 ml wrzącej wody. Zostawiłam ją do całkowitego ostygnięcia. Wstawiłam ją do lodówki, a w międzyczasie zaczęłam ubijać śmietankę na sztywno. Wnieszałam do niej tężejącą galaretkę. Schłodziłam w lodówce, a po ok. 10 minutach zmiksowałam. Powtórzyłam to 3 razy.
Wystudzone biszkopty przekroiłam wzdłóż, uzyskałam 4 blaty.
Jedną z foremek, w których piekłam ciasto wyłożyłam folią spożywczą, tak aby jej końce wychodziły poza jej brzeg (aby łatwiej potem wydobyć ciasto). Do środka włożyłam pierwszy blat. Wylałam na niego 1/3 masy piankowej i przykryłam kolejnym blatem. Wylałam kolejną wartwę i znów przykryłam biszkoptem. Wylałam resztę i położyłam ostatni blat. Wstawiłam do lodówki na całą noc, aby masa dobrze stężała.
Następnego dnia rozpuściłam galaretkę w połowie wrzątku podanego na opakowaniu. Zostawiłam do ostygnięcia.
W międzyczasie: serek mascarpone wymieszałam ze śmietanką i cukrem pudrem. 2/3 wyłożyłam na wierzch ciasta i rozsmarowałam. Wstawiłam z powrotem do lodówki, tak samo resztę kremu.
Kiedy galaretka zaczęła tężeć, wyjęłam z lodówki ciasto i pokroiłam na 12 kostek. Każdą z nich polałam galaretką. Wstawiłam ponownie do lodówki, aby galaretka się ścięła.
Resztę kremu z serka przełożyłam do rękawa zakończonego końcówką z okrągłym otworem o średnicy 3mm. Na każdy kawałek ciasta wycisnęłam krem formując mózg.
Gotowe!

Smacznego życzy Marzena i ParaNorman :)

  • 0

    Ocena ogólna

  • Ocena czytających: 0 Głosy

Udostępnij

Może Cię zainteresować

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Required fields are marked *