,

Moja siostra miała niedawno imieniny. Poprosiła mnie o tartę z kremem waniliowym, który robiłam tylko raz i to dawno temu. Nie bardzo wiedziałam, o który krem chodzi. Dostałam informację, że „był pyszny, żółty, waniliowy i lekko grudkowaty”. Hmmm… Przejrzałam swój stary blog, bo miałam nadzieję, że może tam zamieściłam przepis. Niestety nie. Zaczęłam przeglądać swojeCzytaj dalej

1
Udostępnij

Takie serniki robiła moja mama kiedy byłam małą dziewczynką. Wtedy nie lubiłam galaretki i wyjadałam tylko część z serkiem homogenizowanym, który obowiązkowo był wylany na okrągłe biszkopty moczone w mleku. Pamiętam, że serki zazwyczaj miały smak waniliowy, a ja nałogowo się nimi zajadałam. Ponieważ znów zrobiło się za gorąco aby używać piekarnika, postanowiłam przygotować taki właśnie deser. CiekaweCzytaj dalej

0
Udostępnij

Pomimo poniedziałku mam dziś bardzo dobry humor. Wyglądam przez okno i widzę śnieżnobiały bez i błękitne niebo, słońce świeci, ptaki śpiewają. Czego chcieć więcej? To będzie dobry tydzień :) Wspominam tartę, którą upiekłam w weekend. To moja pierwsza galette. Bardzo podoba mi się sposób przygotowania tego ciasta. Jest taki minimalistyczny. Aż się sama sobie dziwię,Czytaj dalej

0
Udostępnij

Nareszcie udało mi się kupić papilotki, które pasują do mojej foremki! I to całkiem przez przypadek. Tydzień temu szef wręczył mi banknoty stu- i dwustuzłotowe i grzecznie poprosił o rozmienienie (jak najdrobniej się da, oczywiście ;)). Wędrując od sklepu do sklepu, natrafiłam na, szeroko pojęte, artykuły gospodarstwa domowego, a tam, pudełko z papilotkami. Wzięłam naCzytaj dalej

0
Udostępnij

Chyba każdy ma swój ulubiony rodzaj sernika. Ja do tej pory uwielbiałam sernik ze skórką cytrusową. Jednak ten zdecydowanie podbił moje serce. Ma idealną (jak dla mnie) konsystencję. Nie jest ani za suchy ani przesadnie wilgotny. W dodatku wypełniony jest malinami to całkiem szczerze. Wśród świątecznych gości, nie było osoby, której by nie smakował. Nic dodać nicCzytaj dalej

0
Udostępnij

Dwa dni temu przyjechały do mnie świeżutkie maliny, prosto z krzaczka. Większość z nich poszła do mrożenia, ale chciałam też zrobić mały garnuszek konfitury. Jak zwykle zasypałam owoce cukrem, pogotowałam trochę i wyłączyłam, dokończyć planowałam następnego dnia. Nie przewidziałam, że do kuchni zawita pewien „turkuć podjadek” i ani się obejrzałam a połowy mojej konfitury nieCzytaj dalej

0
Udostępnij