,

Smarowidło (masło) brzoskwiniowe

Uwielbiam brzoskwinie. W ubiegłym roku posadziliśmy drzewko, ale jest ono jeszcze bardzo małe. Mimo to doczekaliśmy się jednego owocu :) Mam nadzieję, że w przyszłym będzie ich więcej. Póki co muszę się zdawać na zakupy na okoliczych straganach. Akurat pod moją pracą jest jeden, gdzie ostatnio udało mi się kupić naprawdę pyszne brzoskwinie. Zrobiłam z nich mini tarty z poprzedniego postu tak się zastanawiałam nad konfiturą lub dżemem.

Ostatecznie przygotowałam brzoskwiniowe masło – mus do smarowania, np. naleśników, który na zagranicznych blogach jest nazywany butter (masło). Mnie osobiście nie kojarzy się z masłem, a bardziej z rzadką marmoladą. Takie masło można przygotować również z innych owoców, np. jabłek, gruszek czy rabarbaru. Warto przygotować choćby parę słoiczków, bo jest tak pyszne, że wyjadałam je prosto z garnka ;)

Smarowidło (masło) brzoskwiniowe

Składniki:
  • 1 kg brzoskwiń
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1/2 szklanki wody
  • sok wyciśnięty z 1 cytryny
Brzoskwinie umyłam, obrałam i pokroiłam na mniejsze kawałki. Pestki usunęłam. Wrzuciłam je do garnka o grubym dnie. Wlałam wodę i wsypałam cukier. Postawiłam na palniku i zagotowałam. Następnie zmniejszyłam płomień i gotowałam przez ok. 20 minut, aż brzoskwinie porządnie zmiękły. Co jakiś czas mieszałam. Wyłączyłam, dodałam sok z cytryny i wymieszałam.
Teraz przyszła pora na rozdrobnienie owoców. Użyłam ręcznego blendera, miksując partiami. Zrobiłam to bardzo dokładnie, aby nie było żadnych kawałków owoców (w końcu to ma być masło ;)). Z powrotem przelałam do garnka (przetarłam go przez sitko) i gotowałam jeszcze ok. 40 minut. Często mieszałam, aby mus się nie przypalił. Kiedy zgęstniał już dostatecznie, przelałam do wymytych i wyparzonych słoiczków.
Po wystygnięciu zapasteryzowałam je w piekarniku.

Smacznego życzy Marzena :)

  • 0

    Ocena ogólna

  • Ocena czytających: 0 Głosy

Udostępnij

Może Cię zainteresować

4 comments on “Smarowidło (masło) brzoskwiniowe

  1. 21 września 2015 - 16:30

    Mniam, pycha!
    Pamiętam, jak Mój Dziadek posadził na działce jabłonkę :) Pierwszych pięciu jabłek nikomu nie pozwolił zerwać, a jak jedno zginęło w tajemniczych okolicznościach, to był prawdziwy dramat ;)

    • 21 września 2015 - 18:51

      I pewnie nie miałaś nic wspólnego z tym zaginięciem? ;)

      • 21 września 2015 - 19:09

        Akurat tym razem, z ręką na sercu, nie miałam :)

        • 21 września 2015 - 19:17

          Wierzę :) Ja żałuję, że nie mamy już jabłonek, ale za to są inne drzewka :)

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Required fields are marked *