Skubaniec ze śliwkami czyli na życzenie mamy :)

 

skubaniec ze śliwkami

W sobotę kupiliśmy tyle śliwek, że jeszcze wczoraj uchowała się spora miska owoców. Mamie zamarzył się skubaniec i szczerze powiem bardzo dobrze :) Skubaniec to ciasto, które piekłam raz, dawno temu i nie byłam wtedy zadowolona z rezultatów. Nazwa pochodzi od skubania kawałeczków ciasta, które rzuca się na owoce, a potem na bezę. Przepis dostałam od cioci, która to z kolei zdobyła go na prośbę babci w czasie odwiedzin u rodziny dziadka. Trochę to pogmatwane, ale najważniejsze, że tym razem wyszło po prostu boskie! To niesprawiedliwe, że takie dobre ciasto jest… tak strasznie niefotogeniczne :/ Prawda?

Skubaniec ze śliwkami

Składniki: (foremka 24×36 cm)
  • 250 g masła
  • łyżka smalcu
  • 6 jajek (żółtka i białka osobno)
  • 450 g mąki (tortowa pomieszana z krupczatką)
  • 2 łyżki cukru demerara drobnego (biały też może być albo puder)
  • 3 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 łyżki kakao
  • 750 g śliwek (np. węgierek)
  • 1 szklanka cukru zwykłego
Do sporej miski włożyłam po kolei: 6 żółtek, masło pokrojone w kosteczkę, smalec, mąkę, proszek do pieczenia, cukier demerara. Użyłam siekaczki do ciasta kruchego, ale równie dobrze można posiekać nożem. Szybko zagniotłam i podzieliłam na pół. Jedną częścią wylepiłam foremkę, a drugą podzieliłam znów na pół. Do jednej dołożyłam kakao i porządnie ugniotłam. Te dwie połówki oraz wylepioną foremkę odłożyłam do lodówki.
Śliwki dokładnie umyłam i wydrylowałam. Połówki poukładałam na cieście skórką do dołu. Na owoce „poskubałam :)” ciasto z kakao. I z powrotem do lodówki.
Piekarnik nastawiłam na 180 st. C.
Białka ubiłam na sztywną pianę. Dodałam po łyżce cukier. Pianę wyłożyłam na ciasto. Na sam wierzch znów „poskubałam”, ale tym razem jasne ciasto.
Piekłam przez 40 minut.

Smacznego życzy Marzena :)

  • 0

    Ocena ogólna

  • Ocena czytających: 0 Głosy

Udostępnij

Może Cię zainteresować

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Required fields are marked *