Chleb pszenny na żytnim zakwasie razowym

chleb pszenny

Pieczenie chleba to moja prawdziwa pięta achillesowa. Dawno temu postanowiłam, że muszę się tego nauczyć. Najpierw przerażało mnie zrobienie zakwasu. Tyle się naczytała, że to takie trudne, że nie wychodzi, że pleśnieje, itd, itp. Latem dostałam zakwas od znajomej, był tak aktywny, że przez upał o mało nie rozsadził słoika! Upiekłam na nim chleb, który nie spełniał moich oczekiwań. W dodatku zużyłam cały zakwas. Wtedy postanowiłam wyhodować własny. Przeczytałam na kilku fachowych blogach jak się do tego zabrać, kupiłam książkę Chleb Jeffreya Hamelmana.

Mój pierwszy zakwas postał bardzo przepisowo, dokarmiany niemal z zegarkiem w ręku, przy stałej kontroli temperatury. Uff, cała rodzina się na mnie wściekała, bo nie pozwalałam otwierać okien ani drzwi. Szaleństwo. Teraz wiem, że to wszystko było bez sensu bo tak naprawdę, jeśli tylko będę go trzymać w temp. pokojowej to na pewno się uda. Acha i jaką głupotą jest wyrzucanie połowy zakwasu przy każdym dokarmianiu?

Ale zakwas to pikuś. Powiem szczerze, że nie wiem ile upiekłam bochenków chleba, ale wiem, że żaden nie był udany. Owszem zjadliwe były. Większość z nich pochłonęliśmy w całości, ale to nie było to. No i wczoraj, w akcie desperacji, postanowiłam zrobić po swojemu. I wiecie co? Na reszcie się udało :)

Chleb pszenny na zakwasie żytnim razowym

Składniki na zaczyn:
  • 100 g aktywnego zakwasu żytniego razowego
  • 125 g mąki pszennej chlebowej
  • 40 g wody (lub odrobinę więcej, zależy jak gęsty jest zakwas)
Wszystkie składniki dokładnie wymieszałam ze sobą w misce, przykryłam folią aluminiową i zostawiłam do podwojenia objętości (około czterech godzin).
Po tym czasie przygotowałam składniki na ciasto właściwe:
  • 580 g mąki pszennej chlebowej
  • 2,5 łyżeczki soli
  • 390 g letniej wody
  • 1 łyżeczka drożdży instant
Mąkę, sól i drożdże wymieszałam w misce. Zaczyn wrzucałam do suchych składników po łyżeczce, wymieszałam lekko po czym zaczęłam dodawać wodę. Kiedy składniki się połączyły, przełożyłam ciasto na stolnicę i przez kilkanaście minut zagniatałam. Po prostu się nad nim znęcałam :)
Włożyłam ciasto do miski, zostawiłam do wyrośnięcia na 3 godziny. Ciasto złożyłam dwukrotnie, co 1 godzinę.
Dwa durszlaki wyłożyłam ściereczkami i obficie obsypałam mąką. Ciasto podzieliłam na pół, uformowałam bochenki i włożyłam do przygotowanych „koszyków” do wyrośnięcia, łączeniem do góry. No i pojechałam do cioci na imieniny :)
Wróciłam po około 5 godzinach. Wyrośnięte chlebki przełożyłam na posypaną mąką blachę. Nacięłam wierzchy. Blachę umieściłam w piekarniku, który ustawiłam na maksymalną temp. 250 st. C. Kiedy piekarnik się nagrzał, spryskałam wnętrze wodą. Piekłam przez 10 minut po czym, blachę odwróciłam, a temperaturę zmniejszyłam do 225 st. C. Po 20 minutach wyjęłam bochenki i studziłam na kratce.

Smacznego życzy Marzena :)

chleb OLYMPUS DIGITAL CAMERA OLYMPUS DIGITAL CAMERA

  • 0

    Ocena ogólna

  • Ocena czytających: 0 Głosy

Udostępnij

Może Cię zainteresować

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Required fields are marked *